W Diecezja

Rozpoczynając wywiad z Zosią i Włodkiem Sadeckimi, nie zdawałam sobie sprawy, że ilość informacji, które uzyskam zmusi mnie do podzielenia wywiadu na dwie części. Małżonkowie okazali się bardzo płodni w pomysły wzbogacające nasz ruch.

A więc zapraszam do zapoznania się z drugą częścią rozmowy (mam nadzieję ciekawej dla wszystkich).

Jesteście inicjatorami wielu pomysłów ubogacających nasz ruch. W jaki sposób rodzi się u Was taka kreatywność?

 Włodek:

Wchodząc do ruchu bardzo się nim zachwyciliśmy. Pierwsze nasze rekolekcje w 1992 r. na ORAR I°  prowadzone przez o. Piotra Kwietnia – to było coś, co rzuciło nas na kolana, otworzyło oczy, dostaliśmy wtedy takiego „kopniaka”, że czujemy go do dzisiaj – ciągle lecimy. Potem często uczestniczyliśmy w rekolekcjach, zbliżyliśmy się do siebie jako małżonkowie, rozumiejąc się, zmieniając się i służąc innym. Cieszyło nas to nowe uduchowione środowisko, nowo zdobyci przyjaciele – imponowali nam wiarą i religijnością. Bardzo staraliśmy się o wzrost naszej wiary. Szybko zostaliśmy zauważeni przez kapłanów odpowiedzialnych za ruch i stąd niespodziewana dla nas, bo po 4 latach pobytu w ruchu, prośba o podjęcie posługi pary diecezjalnej. To było dla nas wielkie zaskoczenie. Wspierani modlitwą wielu małżonków i działaniem Ducha Świętego, staliśmy się jego narzędziem – rodziły się pomysły i znajdowaliśmy siły, aby je realizować. Był to czas, kiedy mieliśmy małe dzieci. To jednak nigdy nie było dla nas przeszkodą – uczestniczyliśmy w rekolekcjach, podejmowaliśmy różnorodne działania.

Podczas wizyty Ojca Świętego braliśmy udział w procesji z darami. Zanieśliśmy Papieżowi ikonę Świętej Rodziny, a w zamian otrzymaliśmy różnice. I na tym pamiętnym spotkaniu Ojciec Święty wołał do nas …, abyśmy pomogli mu wprowadzić kościół w trzecie tysiąclecie… I zadał pytanie: pomożecie? Wszyscy odpowiedzieliśmy: pomożemy. Wtedy na placu zrodziła się myśl, iż pomożemy przez różaniec. Przez wakacje przygotowaliśmy pomysł, aby rozpocząć modlitwę różańcową „o wprowadzenie kościoła w trzecie tysiąclecie na otrzymanym różańcu”.  Przygotowaliśmy specjalną kronikę peregrynacji różańca świętego, cały zestaw modlitw do Matki Bożej, w pięknej szkatułce znajdowało się miejsce na różaniec. Z tym wszystkim poszliśmy do naszego ks. bp Pawła Sochy i otrzymaliśmy od niego różaniec o wiele większy, biały, który był darem Ojca Świętego dla naszego biskupa. Ten właśnie różaniec rozpoczął swoją peregrynację od Ogólnopolskiego Spotkania Małżeństw w Częstochowie pod koniec września 1997r. na uroczystej mszy świętej. Tam ks. bp Stefanek oraz ks. bp Frankowski wpisali swoje błogosławieństwo do kroniki. Pierwszą parą, która rozpoczęła peregrynację była Halinka i Zbyszek Nowakowie z Gorzowa Wielkopolskiego. Peregrynacja skończyła się w 2000 r. Kronika z peregrynacji została zawieziona Ojcu Świętemu podczas Ogólnoświatowego Dnia Rodzin, jako dar naszej modlitwy. Otrzymaliśmy pisemne podziękowanie – piękny list od Jana Pawła II.

Najwyraźniej ten różaniec stał się bardzo pracowitym różańcem. Jakie jeszcze inicjatywy wiążą się z nim?

 Tak, kolejną ważną sprawą dla nas było jedno z ostatnich spotkań z Ojcem Świętym Janem Pawłem II na Błoniach w Krakowie w 2003 r. Kończyliśmy wtedy posługę pary diecezjalnej. Tam usłyszeliśmy polecenie dotyczące Miłosierdzia Bożego, ażeby było iskrą, aby płomień miłosierdzia rozpalił się w Polsce i popłynął na cały świat. I to też była inspiracja dla nas. Powstał kolejny pomysł. Mianowicie, aby ten sam różaniec i obraz Jezusa Miłosiernego rozpoczął peregrynację, podczas której małżeństwa wpisywałyby swoje akty miłosierdzia, polegające na pomocy materialnej, duchowej, modlitewnej wszystkim tym, którzy tej pomocy potrzebują. Obraz do tej peregrynacji był zakupiony w Łagiewnikach. Do obrazu było dołączone duże etui, modlitewnik, ten sam różaniec i kronika do wpisów. Właściwie peregrynacja skończyła się w momencie, w którym rozpoczęła się bieżąca peregrynacja Św. Joanny Beretta Molla, gdzie ten sam różaniec po raz trzeci peregrynuje. Myśl owej peregrynacji zrodziła się podczas naszych spotkań związanych z przygotowaniem obchodów 30lecia Oaz Wakacyjnych.

Czy odczuwaliście kiedykolwiek jakieś zmęczenie czy zniechęcenia?

Zosia:

Czasami odzywały się głosy: chce się wam tym zajmować? Ja jednak wychodzę z założenia, że trzeba być konsekwentnym, nie można czegoś rozpocząć, a potem powiedzieć: resztę róbcie wy. Jeżeli nie znajdzie się rodzina z taką charyzmą, aby to pociągnąć, to trzeba się starać, bo to wszystko jest dobrem.

Teraz chciałabym zapytać o pracę nad powstawaniem nowych kręgów?

Zosia:

Uczono nas, że każde małżeństwo powinno pociągnąć swoim świadectwem inne małżeństwa do ruchu. Kochamy ten ruch i staramy się o zakładanie nowych kręgów oraz ich pilotowanie. Założyliśmy już 10 kręgów, które dosyć dobrze sobie radzą. Staramy się w obrębie naszej parafii zachęcać nowe małżeństwa.

W jaki sposób się to odbywa?

Kiedy byliśmy jeszcze parą diecezjalną, organizowaliśmy świadectwa na comiesięcznych mszach świętych, gdzie różne małżeństwa mówiły o wartości ruchu i zapraszały innych na spotkanie.

Muszę przyznać, że myśmy w ten sposób zainteresowali się ruchem, ale do tej pory nie wiedziałam, że to wasza inicjatywa.

 No i chwała Panu. W tej chwili natomiast w naszej parafii św. Józefa, od kilku lat, podjęliśmy inicjatywę, która polega na tym, że kapłani chodząc z wizytą duszpasterską wręczają przygotowane obrazki z ikoną Świętej Rodziny. Na odwrocie jest kilka zdań o wartości naszego ruchu dla małżeństwa oraz jest wpisany termin spotkania, data, godzina i miejsce. Tydzień przed spotkaniem, ksiądz przypomina jeszcze z ambony termin spotkania. W ten właśnie sposób zdobywamy co roku nowy krąg. Także obecnie mamy trzy małżeństwa. Już odbyło się kilka spotkań, a więc jest owoc – powstał nowy krąg. Chętnie dzielimy się z młodymi małżeństwami swoją wiedzą zdobytą na podyplomowym Studium Wiedzy nad Rodziną, gdyż mając takie bogactwo wiedzy nie wolno nam trzymać jej dla siebie.

Chciałabym jeszcze zapytać o coroczne bale bezalkoholowe, które również są Waszym pomysłem oraz pracą, aby je co roku urzeczywistniać?

15 lat temu zostaliśmy na taki bal zaproszeni do Gorzowa Wielkopolskiego. Bardzo nam się ten pomysł spodobał, więc w następnym roku przenieśliśmy go na nasz grunt. Każdy kolejny bal nabierał nowych „rumieńców”, pojawiła się ciekawa tematyka, konkursy min czy ciast. Staramy się wciągać do grupy organizacyjnej nowe młode małżeństwa, które są kreatywne, wnoszące nowe spojrzenie i podnoszące poprzeczkę realizacji. Za to bardzo im dziękujemy, gdyż jest to nasze wspólne dzieło.

Chciałabym w tym miejscu dodać  (gdyż nie spytałam o to), że miałam okazję bawić się na zabawie andrzejkowej organizowanej przez moich rozmówców, której wzmiankę można znaleźć na naszej stronie.

Na zakończenie chciałabym zapytać o jakieś pomysły, podpowiedzi, które mogłyby podjąć inne chętne małżeństwa?

Zosia:

Naszym marzeniem byłoby, aby przenieść inicjatywę, którą prowadzimy w naszej parafii już od 5 lat, na inne parafie. Inicjatywa ta polega na tym, że od września do grudnia każdego roku, na jednej z Eucharystii, organizujemy uroczystą Eucharystię z odnowieniem sakramentu małżeńskiego. We wrześniu przyrzeczenie małżeńskie odnawiają małżonkowie obchodzący 1 rocznicę ślubu, w październiku 5-tą, w następnym 10-tą itd. Kończymy to w niedzielę Świętej Rodziny. Jest to zawsze wzruszająca i piękna chwila dla małżonków.

Druga inicjatywa to taka, aby znalazły się małżeństwa, które inicjowałyby w swoich parafiach podjęcie duchowej adopcji dziecka poczętego. Nam udaje się to w naszej parafii od kilku lat niezależnie od tego, że jest to inicjatywa centralna w Zielonej Górze. Nie wszyscy pójdą do Konkatedry. Warto więc zainicjować to w swojej parafii. Z naszych obserwacji wynika, że co roku osób podejmujących duchową adopcję jest coraz więcej. Cztery lata temu było ich 40, a w tym roku ta grupka była całkiem solidna. Budujące jest to, że świadomość ludzi wzrasta.

Nie o wszystkie inicjatywy udało mi się zapytać moich rozmówców, dlatego wspomnę, że Włodek również podjął się zebrania grupki uzdolnionych muzycznie osób z Domowego Kościoła i dzięki temu możemy podziwiać ich śpiew podczas różnych uroczystości naszego ruchu. Oprócz tego, jako diakonia modlitewna wraz z Arkiem Tomaszewskim, podejmują cotygodniową modlitwę przy relikwiach Św. Joanny Beretta Molla.

Tym wywiadem pragnęłabym zachęcić pary małżeńskie do aktywności, zarówno intelektualnej jak i kreatywnej, w proponowaniu i podejmowaniu jakichś ciekawych, potrzebnych i rozwijających nasz ruch inicjatyw (nie koniecznie czekając biernie na rozwój wydarzeń). To przecież my sami tworzymy ruch i my sami mamy prawo go rozwijać, nie ujmując jego ramom i założeniom. Nie bójmy się więc myśleć i działać.

 Marzena i Janusz Wiśniewscy.

Z Panem Bogiem.