W Diecezja, Gorzów Wlkp.

W ramionach Kościoła.

Po raz pierwszy w naszej diecezji powiązano oazę III stopnia gałęzi młodzieżowej z Domowym Kościołem. Wynik tego eksperymentu to doświadczenie Kościoła oraz Ruchu jako jedności w ubogacającej różnorodności.

Po łacinie Paradyż to raj. Faktycznie, czasami mieliśmy wrażenie, że dotykamy nieba. Doskonałe miejsce na wypoczynek, przyroda, przestrzeń, cisza, dobre jedzenie, warunki socjalne wystarczające. Jeżeli do tych przyziemnych atrakcji dodać to, że byliśmy tam całą rodziną z dziećmi, otoczeni życzliwymi ludźmi, którzy podobnie szukają woli Boga – tak na modlitwie, wspólnych rozmowach, rekreacjach, pracach, jak i posiłkach – to nie trzeba już nic dodawać, by stwierdzić, że dusze nasze dotykały „przedsionków Pańskich”.

Jechaliśmy do diecezjalnego seminarium, by po prostu wspólnie odpocząć od rytmu codzienności oraz by – zabrzmi to prozaicznie – uzupełnić braki w formacji podstawowej. Czas najwyższy wchodzić do Ruchu Światło-Życie obiema nogami. Przez cały czas 15-stu dni nie odczuwaliśmy napięcia związanego z pośpiechem, brakiem czasu. Bardzo kompetentna trójka prowadzących Agnieszka i Rafał Domowiczowie z ks. Łukaszem Parniewskim tworzyła atmosferę wzajemnego zaufania, życzliwości  i wyrozumiałości. Przecież nikt z nas nie był tam z przymusu ale by szczerze  odpowiadać na pragnienie w sercu, które złożył w nas Pan – poznawać Go jeszcze bardziej w swoim małżeństwie i w Kościele. Z drugiej strony był to okres urlopowy, towarzyszył nam nieznośny upał (mury seminarium świetnie nas od niego izolowały) oraz gromadka żywych jak pszczółki dzieci.

Większość zaplanowanych wydarzeń w ciągu dnia przeżywaliśmy wspólnie – tak grupa młodzieżowa jak i rodzinna. Osobno pracowaliśmy jedynie w grupach dzielenia ; dodatkowo małżeństwa spotykały się na niedługim acz codziennym dialogu. Jednym z podstawowych celów oazy III stopnia jest pielgrzymowanie szlakiem szczególnych świątyń w Rzymie – pamiątek i znaków wczesnego chrześcijaństwa. Na naszej paradyskiej oazie korzystaliśmy z doskonałych odpowiedników rzymskich kościołów. Odwiedziliśmy m.in. zabytkowy kościółek w Kosieczynie, pocysterski zespół klasztorny w Neuzelle (Niemcy), czy wciąż restaurowaną świątynię św. Jakuba w Ośnie Lubuskim. Przez odwiedzanie tych świętych miejsc i zapoznawanie się z ich historią staraliśmy się współprzeżywać z pierwszymi chrześcijanami, często męczennikami,  specyfikę bycia w świecie ale nie pochodzenia z tego świata. Doświadczaliśmy radości bycia we wspólnocie na dobre i mniej dobre – gdy dzieciom brakowało potrzebnych leków, gdy trzeba było zastąpić kogoś na zmywaku, albo zaradzić mechanicznym problemom naszych samochodów.

„Czy kochasz mnie bardziej niźli ci?” – mówi do mnie Kościół zrodzony z przebitego boku Chrystusa na Krzyżu, który jest Jego Mistycznym Ciałem. To pytanie zostało w nas po oazie i będzie często powracać – będzie nas mobilizować do życia w pełni w Kościele, do wzrostu przez służbę drugiemu na drodze Ruchu Światło-Życie.

Marzena i Mariusz