W Ewangelizacyjna

OJDE to był czas podsumowań, refleksji i nowego spojrzenia na naszą posługę w Diakonii Ewangelizacji. Przez niecałe 48 godzin zakosztowaliśmy konferencji, dzielenia się, pracy w grupach, wspólnej modlitwy, pięknych liturgicznie Eucharystii.
Najbardziej wyciskające resztki sił ale ubogacające były nocne Polaków rozmowy, choć niezupełnie Polaków , bo brał w nich udział ojciec Jan z Czech (dominikanin)- wieloletni bywalec takich oaz i siewca charyzmatu Ruchu u południowych sąsiadów. Zachwyt i pozytywną zazdrość budziły w nas doświadczenia oazowiczów z Katowic, Wrocławia, u których widać było że działania ewangelizacyjne są ich codziennym stylem życia i troską o tych, co są daleko od życia z Bogiem. Dla przykładu wypowiedź jednego z nich- „Gdy mam posuchę duchową, doła psychicznego to wychodzę na ulicę głosić. Wracam już inny- radosny i pełen pokoju.” To namacalny dowód, że głoszenie Jezusa jest z korzyścią przede wszystkim dla mnie, a wiara wzmacnia się, gdy jest dzielona.
W sobotni wieczór w czasie adoracji Pana Jezusa modliliśmy się wstawienniczo nad każdą z grup reprezentujących diecezję w Ruchu. Otrzymaliśmy Słowa, które uspokoiły nasze serca: „Słusznie przecież mogę tak o was myśleć, bo noszę was wszystkich w sercu jako tych, którzy mają udział w mojej łasce: zarówno w moich kajdanach, jak i w obronie Ewangelii za pomocą dowodów”. Flp1,7 oraz „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.” Rz 8,26. Jest to Słowo dla każdego oazowicza naszej diecezji, w szczególności naszej diakonii. Dlatego nie martwmy się zbytnio o to co i jak, bo to nie nasza sprawa ale Ducha Świętego. On poprowadzi nas, gdy będziemy Go słuchać jak Maryja.

„Techniczne środki ewangelizacji są dobre, ale choćby były absolutnie doskonałe, nie zastąpią cichego tchnienia Ducha. Również najlepsze przygotowanie głosiciela nie da wyniku bez Niego. I żadna wymowa nie zdoła poruszyć człowieka bez Jego tchnienia.” /Evangelii Nuntiandi, 75/

Marzena i Mariusz Kruszakin