W Zielona Góra I, Zielona Góra III

„Bóg wybrał mnie, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli…”

Dz 15.7b

…spadły te słowa na mnie, jak ciepły, ożywczy deszcz. Jak tęsknota za czymś lepszym. Tęsknota, która mieszka w każdym człowieku. Słowa, które mogą być drogowskazem, iskrą wyzwalającą ogień, pokarmem. Ten krótki fragment czytania dał początek pytaniom o moje miejsce w Ruchu Światło-Życie, o Oazę… a może bardziej o miejsce Oazy we mnie. Właściwie to te pytania padały z mównicy. Czy Oaza jest we mnie? Czy Jezus jest we mnie? Czy jestem uczniem, czyli ewangelizatorem, misjonarzem? Czy Ewangelia wpływa z mocą na moje sumienie? Czy wystarczy mi sam fakt, że usiądę do stołu i wytyczę sobie drogę i nigdy w tę drogę nie wyruszę? Czy jestem chrześcijaninem tylko Wielkiego Postu, po którym nie ma Wielkiej Nocy? W takich chwilach sumienie pracuje na najwyższych obrotach. W takich chwilach słowa, jak wcześniej wspomniałem, są pokarmem. Mimo upływającego czasu nie czuje się głodu i pragnienia. Nie czuje się chłodu, zmęczenia, zdrętwiałych od siedzenia pleców. Słowo jest tym pokarmem. Drugi człowiek siedzący obok i zasłuchany w Słowo jest potwierdzeniem wyboru drogi z Jezusem, potwierdzeniem wyboru przyjazdu w tym czasie na Jasną Górę. Słowo jest odpoczynkiem.

Konferencje, wykłady związane były z adhortacją Ojca Świętego Franciszka “Evangelii Gaudium” Radość Ewangelii. Czy jest we mnie radość głoszenia Ewangelii? Czy głoszę Chrystusa i Boże Miłosierdzie?

Drugiego dnia podczas jednej z konferencji usłyszałem słowa z Księgi Jeremiasza

„Przeklęty ten, co wypełnia dzieło Pańskie niedbale”

Jr 48.10

Taka salwa armatnia na kolejne przebudzenie sumienia. Czy jest we mnie gorliwość o Boże sprawy?

Wystarczy tych pytań :)… Waldek

„Groziłaby nam pustynia, gdybyśmy nie tworzyli oaz. (…) Trzeba wziąć oazę w siebie.”

Te słowa Jana Pawła II były dla mnie pierwszym odkryciem XXXIX Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło – Życie w Częstochowie. Od razu przyszła refleksja – czy ja naprawdę wzięłam oazę w siebie, czy stała się moim stylem życia? Ile we mnie Nowego Człowieka? Czy Światło rzeczywiście przenika moją codzienność? Wiele pytań, a to dopiero początek. W następnej części moderator generalny przedstawił zadania apostolskie dla Ruchu Światło – Życie w świetle nauczania Ojca Świętego Franciszka. I tu znowu pojawiły się bardzo istotne dla mnie treści. Odkryłam, po raz kolejny, że nie można się w nic zaangażować siedząc w wygodnym fotelu, w domowym zaciszu. Przecież Pan Bóg powierza mi bardzo konkretne zadania. Obdarzył mnie talentami nie po to, abym je zakopała i zatrzymała dla siebie, ale po to, bym służyła nimi innym. Nie dla mojej chwały, ale dla Jezusa. Biskup Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na to, że najgorszą przeszkodą w ewangelizacji jest brak gorliwości. Dlaczego? Bo rodzi się we mnie, pochodzi z mojego wnętrza. A przecież sługa Ewangelii to ten, który tryska zapałem, radością, którą czerpie od Jezusa. Jest nie do pojęcia – usłyszałam dalej – aby ktoś, kto spotkał Jezusa, doświadczył obecności Boga, nie stał się Jego misjonarzem. Uczeń i misjonarz to dwa profile tej samej twarzy. Tworzenie planu drogi, szukanie pomysłów na ewangelizację daje dużo radości, ale to nie wystarczy. Trzeba te plany zrealizować. Trzeba wyjść do drugiego człowieka, oddać swój czas, dzielić się wiarą i miłością, podjąć konkretne działanie. Moja wiara musi być dynamiczna. Przecież Jezus SZEDŁ i GŁOSIŁ. Ewangelizacja to nie mówienie o możliwości ewangelicznego życia, ale to bardzo konkretne sprawozdanie dane Bogu z życia Ewangelią. Skąd czerpać siłę? Z modlitwy, a konkretnie z adoracji. Trzeba zanurzyć się w tej Miłości, trzeba Ją na nowo odkryć, poczuć i przyjąć. Bóg naprawdę pozwala się znaleźć! To był piękny czas. Doświadczyłam żywej modlitwy tak wielu osób, bogactwa i piękna liturgii, jedności dzieci, młodzieży i dorosłych, świadectwa wspólnot rodzących się w innych krajach. Piękno i bogactwo Kościoła. Kościoła, w którym jestem. Kościoła, w którym otrzymałam Życie. Kościoła, w którym jest miejsce dla każdego. Kościoła, w którym mogę COŚ zrobić. Dziękuję Bogu, że ciągle otwiera moje oczy, że pokazuje mi nowe drogi i swoje wielkie tajemnice odkrywa prostaczkom. Chwała Panu!